piątek, 14 lutego 2014

One kiss, and changed everything cz.1

„Kocham Cię”… ale dla Ciebie to tylko słowa. Może i wiesz co czuje, ale nie wiesz jak bardzo przez to cierpię. Chce zapomnieć, ale dlaczego nie mogę? Może właśnie dlatego, że za bardzo cię kocham. Widzę Ciebie w każdej chwili, Twój uśmiech,słyszę Twój śmiech, Twój głos… to coś czego nie chce już widzieć. Chce widzieć ciemność, a słyszeć głuchą ciszę. Przepraszam Cię za siebie, ale Ty nie chcesz tego. Kilka dni mija, a Ty dajesz mi nadzieję. Jednak kiedy dowiadujesz się, że planuje się odkochać i żyć normalnie, Ty jesteś za tym, ale wcale mi w tym nie chcesz pomóc. Biegnę przed siebie by być jak najdalej od Ciebie, by nie widzieć Cię. Ale Ty wciąż pojawiasz się w mojej głowie. Dlaczego mi to robisz? Odchodząc zostawiłem Ci list. Przeczytałeś go? Wiesz już jak bardzo i dlaczego Cię kocham…nie wiń się za moje odejście. Chcę dla Ciebie jak najlepiej…
Tak kiedyś myślałem, ale teraz… teraz już wiem, że się po prostu bałeś, teraz słyszę z Twoich ust „Kocham Cię”.
~~~~
Po ostatnich zajęciach menadżer dał nam wolny dzień byśmy odpoczęli. Każdy zajmował się tym czym tylko chciał. Kai z Kyungsoo przygotowywali dla nas obiad, co jednak trochę mnie przestraszyło, bo wiedząc, że Kai i kuchnia to zło chciałem nie jeść obiadu, ale Suho uspokoił mnie, że on tylko tam pomaga. Od rana natomiast nie widziałem Krisa z Tao, pewnie znowu poszli na jakieś szalone zakupy, co w ich ślady poszli chyba Baekhyun z Chanyeol, bo tylko mi gdzieś mignęli przed oczami z samego rana. A Sehun z Luhanem… dwa zakochane wariaty poszły pewnie na buble tea jak zawsze kiedy mieliśmy wolne, ale nie dziwię się. Nigdy praktycznie nie mają czasu dla siebie, a brakuje im go aż za bardzo, aż boje się co może dziać się w nocy. Bez żadnego zajęcia zostaliśmy tylko ja, Chen , Suho i Xiumin. Znudzeni siedzieliśmy w salonie oglądając jakąś nudną dramę. Nie obeszło się też również bez komentarzy Chen, bo nie wytrzymałby przecież mimo iż Suho go już tak wiele razy upominał.
-Jaka z niej głupia baba! Jezu! Wie, że ją kocha, ona go kocha, ale przecież będzie taka głupia nic nie zrobi… A Ty byś ją może pocałował, a nie stoisz jak ten kołek na osamotnionej łące! –Krzyczał na cały dom Chen. Zawsze tak wczuwał się w dramy, może nie tak jak D.O , który zawsze na nich płakał, ale również przeżywał to strasznie.
- Chen.. to jest drama, ona Cię nawet nie słyszy. Taką ma rolę.. to reżyser jest taki głupi, ale jednak taki mądry, bo chciał cię wkurzyć.-Powiedziałem z uśmiechem na ustach za co oberwało mi się jednym z cukierków od Chena, które zawsze miał przy sobie. Nie skomentowałem tego, bo nie chciałem się z nim wdawać w kłótnie. Suho jak zawsze śmiał się z całej sytuacji, ale widać było, że mojego Hyunga jak zawsze nic nie śmieszyło. Dotknąłem jego policzka i popchnąłem delikatnie jego główkę na bok, aby ten trochę rozśmieszył się. On jedynie spojrzał na mnie, ale po chwili z uśmiechem na ustach złapał moją dłoń i ugryzł mnie w palec ze śmiechem, a ja spłonąłem rumieńcami. Zabrałem szybko swoją rękę i po klepałem się po policzkach by róż z moich policzków przybrał normalną formę. Na całe szczęście nie czułem już ciepła, które ogarnęło moje policzki w tamtej chwili. Jednak moje oczy widziały roześmianą twarz Xiumina Hyunga, mimowolnie odwzajemniłem uśmiech, nie mogłem oprzeć się tej słodyczy jaka promieniała w tamtej chwili od niego, uwielbiałem jego uśmiech od pierwszego dnia w SM. Szybko wróciłem do oglądania nudnej dramy, ale wtedy już nie była taka nudna. Wiedziałem, że to dzięki mnie Woominie uśmiechnął się i śmiał, byłem szczęśliwy. Mogłem widzieć jego uśmiech już zawsze. Był taki cudowny. Wtedy zapominałem o wszystkim, czasem nawet o oddychaniu. Tak, kocham Xiumina Hyunga, jednak boję się mu to powiedzieć, boje się jego reakcji. Nie chce też niszczyć jego wspaniałych relacji z Luhanem czy też tej bliskości z Chenem o którą byłem tak cholernie zazdrosny. W tej chwili potrzebowałem tylko rozmowy z Sehunem, mimo  iż on jest z EXO-K i jego chiński nie jest taki świetny tak samo jak również mój Koreański to potrafiliśmy się rozumieć bardzo dobrze, kto by pomyślał, że ten maknae stanie się moim najlepszym przyjacielem w EXO. Nie zapominając również o Eunhyuku z Super Junior, obaj bardzo dobrze mnie wspierają we wszystkim i kocham ich za to. Jednak tego dnia nie było za bardzo możliwości bym się z Hyungiem spotkał. Kiedy my mieliśmy próbę oni za to mieli bardzo ciężki trening, ale… kto nie próbuje ten nie błądzi. Uśmiechnąłem się sam do siebie i wyciągnąłem szybko telefon z kieszeni wybierając szybko numer Hyuka.
„Od:YiXing
Do:Monkey Hyung

Hyung, wiem, że masz dzisiaj ciężki trening,
ale czy była by możliwość, że wieczorem spotkasz
się ze mną i Sehunem? Jest sprawa do obgadania…
chodzi o X. Ja dzisiaj stawiam. Jeśli możesz się spotkać
to daj znać, czekam <3”

Długo jednak nie musiałem czekać na odpowiedź od Hyunga. Jak się okazało mają przerwę, więc szybko mi odpisał. Byłem pewny, że Donghae Hyung mu przeszkadza, bo w wiadomości miał kilka błędów, ale tak jest zawsze. Lubiłem Donghae, był chłopakiem mojego przyjaciela więc czego niby miałbym go nie lubić. Dobrze wiedział o moim uczuciu do Xiumina i był jakby w naszej paczce, bo nie bardzo pozwalał Hyukowi chodzić samemu kiedy mieli wolny czas. Dlatego Hae był również w wiele rzeczy wtajemnieczonych. Luhan nigdy o niczym nie wiedział, miał to gdzieś. Szybko jednak odczytałem smsa od Hyunga.

„Od:Eunhyuk
Do: XingXing

„Tak, ja i Hyuk możemy się spotkać. 21.30 przed Sm~Hae”

Zaśmiałem się pod nosem czytając sms od przyjaciół. Tak jak myślałem, Hae zawsze musiał wsadzić w to nos, więc nic dziwnego. Pozostało mi już tylko czekanie na Sehuna, poinformowanie go o spotkaniu i doczekać się 21.30. Moje myśli jednak szybko uciekły do Xiumina Hyunga. Chciałbym go wtedy przytulić mocno do siebie i dokończyć oglądać dramę mając go w swoich objęciach, przytulać go mocno i przeczesywać jego włosy, ale szybko z myśli wybił mnie Kyungsoo, który informował o obiedzie. Nawet nie wiedziałem kiedy reszta chłopaków wróciła do domu i kiedy Suho, Chen i Xiumin przygotowali stół w jadalni. Czyżbym tak długo siedział i rozmyślał? Spojrzałem na zegarek. Zajęło mi to 2 godziny, to naprawdę dużo czasu i musiało to dziwnie wyglądać. Do moich oczu w tamtej chwili wpadła sylwetka Maknae. Szybko wstałem i podbiegłem do niego odciągając mocno na bok nie zważając na trzymającego go LuHana. Krzyknąłem do starszego tylko krótkie „Przepraszam” i zabrałem Sehuna na bok. Jednak to słowo raczej było skierowane w powietrze niż do Jelonka.
-21.30 widzę Cię gotowego razem ze mną przed SM…nie ma wymówek, tu chodzi o X, Hunnie-Patrzyłem na niego wymownym wzorkiem, a on kiwnął tylko głową na znak, że zrozumiał i już po chwili obaj zadowolenie szliśmy do stołu gdzie była już reszta zespołu. Zasiedliśmy do stołu i jak reszta zespołu zaczęliśmy jeść swój posiłek w ciszy. To było bardzo dziwne, bo zawsze ktoś się odzywał, było głośno a teraz…czyżby wszyscy o czymś wiedzieli tylko nie ja i Sehun? Bo jeśli by się coś działo to Sehun by mi chyba powiedział, prawda? Nie mieliśmy przed sobą żadnych tajemnic. Kiedy tak myślałem, moją uwagę przyciągnął talerz Minseoka, nie dość, że miał mniej jedzenia, inne to jeszcze nic z niego nie zniknęło. Czyżby mój Hyungie był chory? Nie..to przecież nie możliwe. Ta myśl ciągnęła mi się przez cały czas. Nie mogłem w spokoju dokończyć obiadu, nic nie mogłem dobrze zrobić, bo cały czas o tym myślałem. Do godziny 20 siedziałem grzecznie w swoim pokoju grając na gitarze i myśląc o Woominnie. Jednak godzina spotkania była już bliska, więc trzeba było doprowadzić się do jakiegoś porządku i sprawdzić czy ma się dużo pieniędzy, bo jeśli wychodzi się już z EunHae to wiadomo było, że portfel będzie lżejszy. Szybko wziąłem prysznic i przebrałem się w wygodniejsze ubrania. Już po chwili wraz z Sehunem staliśmy prze budynkiem SM i czekaliśmy na naszych przyjaciół. Wieczór był chłodny, na niebie już świeciło kilka gwiazd, a wiatr delikatnie poruszał liśćmi na drzewie. Tak, to była wiosna, piękny wiosenny wieczór. Aż miło było wyjść i spotkać się z kimś. Czekaliśmy z Sehunem jakiś czas na chłopców, ale ich dalej nie było, żaden nie odbierał telefonu. Zaczęło nas to strasznie martwić, a w dodatku robiło się coraz zimniej i Hunnie trochę już marzną. Ale postanowiliśmy jeszcze zaczekać, bo pewnie trening im się przedłużył, albo coś ich zatrzymało, czy też któryś z nich przebiera się po raz setny raz. Godzina, półtorej, a ich wciąż nie było…


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz